Krzyżu święty, masz moc pojednania
I północy z południem i wschodu z zachodem
Który nienawiść łamiesz, a niewolę kruszysz,
Zmiłuj się nad nami.
Krzyż jest znakiem zwycięstwa. Zwycięstwa życia nad śmiercią. To na nim oddał Swoje życie, za Ciebie i za mnie, nasz Zbawiciel Jezus Chrystus. Przedziwny paradoks, błogosławimy znakiem krzyża. Niegdyś znakiem śmierci. Święto Podwyższenia Krzyża świętego, jego początki sięgają czasów IV wieku. Wówczas św. Helena odnalazła relikwie krzyża świętego, a w 335r. została poświęcona bazylika na jego cześć. Na pamiątkę tego wydarzenia obchodzi się w Kościele 14 września święto Podwyższenia Krzyża świętego.
Świat przemija a krzyż trwa. Nie bójmy się zawierzyć całego swojego życia Jezusowi i stanąć pod Jego krzyżem, jak to uczyniła Jego Matka. Każdego dnia bierzmy na ramiona swoje krzyża. Bóg do nas przychodzi również przez trudne doświadczenia i cierpienie. Czasem właśnie w bólu i rozpaczy łatwiej Go dostrzec. To nie gwoździe przybiły Chrystusa do drzewa krzyża, to mój i Twój grzech to uczyniły i dalej czynią. Czy Panem i Królem Twojego życia jest Jezus? A może przemijająca postać tego świata, pieniądze, kariera, sława, gadżety etc.? Pomyśl komu chcesz służyć, Bogu czy szatanowi? Brońmy krzyża, i wartości chrześcijańskich. Niech żadna zaraza nie pustoszeje naszych serc, całego świata i naszej ojczyzny. Nie możemy postrzegać Boga jako starszego dziadziusia, który nas chwali i daje cukierki. Bóg jest miłosierny, ale przede wszystkim sprawiedliwy. Nie zapominajmy o tym. Bóg nam wybaczy grzechy, ale my musimy się nawrócić, zmienić myślenie i grzeszne postępowanie, które obraża Boga, drugiego człowieka i samego źle czyniącego. Wszyscy, bez wyjątku zasługują na szacunek. Bóg nieustannie na nas, na Ciebie czeka, aż do niego wrócisz i powierzysz Mu swoje życie. Czy szkoda ci tylko paru minut codziennego kontaktu ze swoim Stwórcą? Czy to tak dużo by codziennie poświęcić dwie minuty na czytanie Słowa Bożego?
Coś niepokojącego dzieje się w naszej ojczyźnie. Kościół a raczej wiara nasza staje się akcyjna. Coraz częściej zaczynamy organizować huczne wydarzenia emocjonalne, takie jak na przykład wielka pokuta, Jezus na stadionie, Polska pod krzyżem, spotkania młodych diecezjalne i zakonne. Nie twierdzę, że to jest złe, wręcz przeciwnie. To jest piękne, że krzyż potrafi nas zjednoczyć jak w kwietniu 2010r. Tylko szkoda, że tak szybko zapominamy by być bratem i siostrą dla drugiego człowieka. Zamiast współpracować dla dobra społeczeństwa, podstawiamy sobie nogi, a co gorsze utrudniamy innym gdy chcą coś dobrego zrobić. Wiara nie może być okresowa, albo wierzymy i codziennie postępujemy według dekalogu i ewangelii, albo uczestniczymy we wspomnianych wydarzeniach jako widzowie w teatrze, co nie ma najmniejszego sensu. Chrześcijaninem nie jest się, kiedy się chce. Jest się nim przez całe życie, każdego dnia albo nim się nie jest. A jakby tego było mało, to w Kościele nie mówi się o walce duchowej mistyków, o nocy ciemnej, o doświadczeniach, o próbach, o tym, że szatan będzie nas kusił. Zamiast tego mamy kolejne wytyczne, drogi, hasła, plany duszpasterskie i pragnienie odniesienia sukcesu. Nie liczy się jakość a ilość. Dzisiaj mało kto wchodzi na drogę mistyków, ale mamy jak wspominałem, stadiony, hale, wielkie masowe widowiska i uzdrowienia. Wszędzie musi być sukces, piękna muzyka, duchowy fast food, a tylko nieliczni chcą iść wąską drogą, często bolesną i trudną, o której Jezus tak pięknie mówi w Ewangelii.
Nie może mnie to nie boleć i nie interesować. I was powinno boleć i interesować!
Wymagajmy sami od siebie, nawet gdy inni tego nie czynią.
Wymagajmy sami od siebie, nawet gdy inni tego nie czynią.
z darem modlitwy
br. Piotr MARIA Natyna OFMConv


Komentarze
Prześlij komentarz