Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2021

tłum

  W niedzielnej ewangelii możemy przeczytać, usłyszeć o tłumie, który kroczył za Jezusem. Podążają za Panem, bo pociągają ich Jego słowa i czyny. Dziś zapewne byłoby podobnie, gdyby tylko nadarzyła się taka możliwość. Tak samo jak naoczni świadkowie życia Jezusa, my także chcielibyśmy usłyszeć Jego słowa i zobaczyć cuda oraz zaznać dotykającej serca mocy Jego słów. Jezus stanowczo ocenia swoich słuchaczy. „Słuchacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do sytości”. Nie wystarczy to. Nie chcemy, aby Jezus nas karmił tylko fizycznie, ani chcemy, by wiara w Niego dawała nam tylko podniosłe ekscytujące przeżycia duchowe. Ciągle potrzebny nam jest Bóg, bo ciągle pragniemy czegoś więcej niż tylko zaspokojenia głodów fizycznych. Papież Benedykt XVI powiedział kiedyś: Człowiek odczuwa głód wielkiej miłości, nieskończonego ukojenia, głód Boga. Jeśli nie zostanie on zaspokojony, człowiek na dłuższą metę nie może żyć, bo nie znajduje odpowiedzi na to, co ...

dobry jak chleb..

Wyrzucasz jedzenie do kosza. Bo co innego zrobisz z zeschłym chlebem, starą zupą? Przecież tego nie zjesz. Stać Cię na nowe, lepsze, świeże. Wyrzucasz jedzenie do kosza. Tak, żal Ci, że się zniszczyło. Zmarnowane pieniądze i kłopoty. Brak czasu liczenie, ważenie, planowanie. Ach, ten brak czasu.. zawsze go za mało... Wyrzucasz jedzenie do kosza. Nie wyślesz do Afryki. Tymczasem głód przychodzi również nad  Odrę i Wisłę. Tragedia przypłynęła z powodzą pod drzwi i wszystko zabrała, zniszczyła. Ogień wszystko pochłonął. Spalił się doszczętnie czyjś dom, ale nie Twój... A gdyby kupić mniej chleba? Pieniądze zaoszczędzone oddać bliźniemu. Nie wymawiaj się, że będziesz głodny. Tylko tego nie mów... oskarży Cię spojrzenie głodnego dziecka.. Wyrzucasz jedzenie do kosza. Tak, możesz kupić nowe. I Jezus mógł rozmnożyć więcej. Tylko jeżeli by chciał. To jest wygoda... a kazał pochylić się i resztki zebrać. Normalną drogą pomocy nie jest cud, lecz dzielenie się tym, co się już ma. z dare...

odpoczynek?

  Niby nie trzeba namawiać Cię na odpoczynek. Wolny dzień od pracy jest twoim marzeniem. Dodatkowy urlop, być może jakieś zwolnienie na lewo, wszystko być chociaż na chwile urwać się z pracy. Ale i tak wciąż gonisz czas, ciągle nie zdążasz, odkładasz na jutro.. jutro to zrobię. Niby nie trzeba namawiać Cię na odpoczynek. Ale w niedziele nadrabiasz zaległości w domu, pracy. Ciągle narzekasz, że mąż przez telewizorem, że żona tylko chodzi od sklepu do sklepu bądź siedzi u koleżanki. Dzieci siedzą przed komputerem, tabletem, smartphonem bądź ich w ogóle nie ma w domu. Niby nie trzeba namawiać Cię na odpoczynek. Przecież tego chcesz. Ale jako matka, nigdy nie masz naprawdę wolnego czasu. A Jezus każe wypoczywać. Nie wspomina jednak jak długo ma to trwać, bowiem nie o czas tu chodzi. Chodzi o to by, chodź na chwilę zastanowić się nad tym w czym się tkwi. Aby nie było w tobie chaosu, tysiąca myśli naraz. Stop. Jesteś w domu. Wszystko rób tak jakbyś nie miała, miał niczego więcej do zro...

samotność...

  „ … Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch...” (Mk 6,7) Czasami potrzebujemy oderwać się od wszystkiego i wszystkich. Od wszystkich znajomych twarzy i codziennie słyszących głosów. Marzymy, by być sami. Urlop samemu, bez żony, męża, dzieci. Wolny. Sam... Czasami potrzebujemy oderwać się od wszystkiego i wszystkich. Ale tak naprawdę nie chcemy być sami. Chcemy uciec od starych znajomych, by poznać nowych. Uciekamy od bliskich, aby poznać innych, którzy staną się nam bliscy. Uciekamy od codziennych, do znudzenia tych samych rozmów, aby prowadzić te same rozmowy, ale z innymi.. Nie potrafisz być naprawdę sam. Czasami potrzebujemy oderwać się od wszystkiego i wszystkich. Jesteśmy stworzeni do życia we wspólnocie. Pozbawiony kontaktu z drugim człowiekiem jesteś nieszczęśliwy. Zagubiony aż do zwariowania. Ludzie, którzy na co dzień drażnią, krzywdzą, przeszkadzają.. dla samotnego człowieka są wybawieniem, lekarstwem. Czasami potrzebujemy oderwać się od ...

prorok?

Jezus odwiedza rodzinny Nazaret. To miasto nie jest ani razu wspominane w Starym Testamencie, zapewne nie odgrywało żadnej ważnej roli. Nie wspominają o nim nawet starożytni pisarze aż do III wieku po Chrystusie, ani Józef Flawiusz. Było raczej niewielką miejscowością, zamieszkiwaną na długo przed wydarzeniami Nowego Testamentu. Jezus udaje się do synagogi, by tam nauczać. To co czyni Jezus wprawia w zdumienie słuchaczy. Pytają Nauczyciela o źródło Jego mądrości, również o źródło Jego mocy cudotwórczej. Znani są krewni Jezusa: ojciec, który był cieślą, matka Miriam, bracia o imionach: Jakub, Józef, Szymon i Juda. Jezus na ich wątpliwości odpowiada w formie przysłowia: „tylko w swojej ojczyźnie i w swoim domu może być prorok tak lekceważony”. Sam wobec siebie stosuje tytuł proroka. Każdy z nas, wierzący uczestniczy w Jego misji prorockiej. W dzień Pięćdziesiątnicy spełniają się słowa, zapowiedzi Joela: „Wyleję Ducha mego na wszelkie ciało, a synowie wasi i córki wasze prorokować będą ” ...