Hebrajski lud z palmami w rękach na spotkanie wyszedł Ci, Hymny, prośby naszych serc niesiemy dziś przed Ciebie my. (Mszał Rzymski, Liturgia Niedzieli Palmowej, Hymn do Chrystusa Króla) W Niedziele Palmową, Męki Pańskiej gdy odczytujemy opis męki naszego Pana i Zbawiciela, zdajemy sobie sprawę z tego, że dla wielu radość z triumfalnego wjazdu Jezusa do Jerozolimy była krótka. Po niewielu dniach entuzjastyczne okrzyki hosanna zamienił się w oszalały okrzyk: ukrzyżuj Go! Zadamy sobie pytanie, skąd taka nagła zmiana? Dlaczego taka niekonsekwencja? Warto o to zapytać własne serce.
Jak mówi święty Bernard – jakże różne były to okrzyki. Precz, precz, ukrzyżuj Go! Oraz Hosanna na wysokościach! Jakże odmienne jest nazywanie Go dzisiaj Królem Izraela, a po kilku dniach wołanie: Poza cezarem nie mamy króla! Jakże różnią się zielone gałązki od krzyża, kwiaty od cierni! Tego, przed którym wcześniej rozścielali płaszcze na ziemi, teraz ogołacają z Jego szat i rzucają o nie los. (św. Bernard z Clairvaux, Kazanie na Niedziele Palmową) Wjazd Jezusa do Jerozolimy domaga się od nas konsekwencji, by nasze postanowienia nie były chwilowe. W naszych sercach występują ogromne kontrasty: jesteśmy zdolni do najlepszych i do najgorszych rzeczy. Powinniśmy być stali w swoich postanowieniach, poprzez pokutę uśmiercać to, co oddziela nas od Boga i przeszkadza nam towarzyszyć Chrystusowi aż na Krzyż. Kto się zamyka we własnym egoizmie, nie wejdzie na pole bitwy. Jeśli jednak podniesie bramy fortecy i pozwoli, aby wszedł Król pokoju, to wraz z Nim wyjdzie walczyć z całą tą nędzą, która zaciemnia wzrok i znieczula sumienie. (Św. Josemaria Escriva, To Chrystus przechodzi, 82)
Już za parę dni rozpoczną się najważniejsze święta chrześcijańskie. Życzę Wam, byście przeżyli te dni w bliskości ze Zbawicielem Świata. Proszę byście w miarę możliwości uczestniczyli w liturgii Triduum Paschalnego, przyjmując Jezusa w sakramencie Eucharystii do swojego Serca. Życzę Wam, byście byli jak Niepokalana, ciągle obecni przy Naszym, Waszym Zbawicielu, Jezusie Chrystusie. Niech Maryja, Matka prowadzi nas do Swego Syna!
31 marca przypada 100 rocznica śmierci Czcigodnego Sługi Bożego Ojca Wenantego Katarzyńca. W tym roku przypada również 80 rocznica śmierci św. Maksymiliana Marii Kolbego. Dwaj franciszkanie spotkali się po raz pierwszy w sierpniu 1908 roku we Lwowie. Rajmund Koble był uczniem, a Józef Katarzyniec – 5 lat od Niego starszy – przybył by rozpocząć nowicjat. To spotkanie przy kamiennym stole w ogrodzie wywarło na Rajmundzie takie wrażenie, że wspomina je po latach „Nie zapomnę nigdy skromności, jaka tchnęła z całej jego postaci. W świeckim ubraniu, w wielu około dwudziestu la, trochę nieśmiały, w ruchach poważny, ale bez wymuszania, w mowie raczej skąpy, ale roztropny. Nie pamiętam już szczegółów rozmowy tylko ogólne bardzo pozytywne wrażenie, jakie pozostało mi na zawsze”.
Dwa miesiące spędzili na Kalwarii Pacławskiej w 1912 roku, podczas wakacji. Dzisiaj w tym miejscu znajduje się Nowicjat zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych, prowincji krakowskiej. Wtedy dwaj franciszkanie poznali się bliżej. Różnili się charakterami, temperamentami i osobowościami. Łączyły ich jednak wspólne ideały i pragnienia.
Dalsze losy ojca Wenantego, którego rok rozpoczniemy 31 marca w następnych tekstach..
z darem modlitwy, br. Piotrek

Komentarze
Prześlij komentarz