Ewangelia Niedzieli Zmartwychwstania daje nam lekcje myślenia.
Żeby na nowo spotkać Jezusa trzeba wrócić do miejsca, gdzie się go spotkało. To ciekawe, że widząc to samo – płótno i chustę, jeden uwierzył, drugi nie. Przecież widzieli to samo. Różnica polega na jednej rzeczy. Jan był pod krzyżem i przy pogrzebie Jezusa. Zostawił Jezusa w grobie i tu znalazł wiarę. Piotra nie było przy umierającym Nauczycielu na krzyżu. Nie było go również przy pochówku. On nie zostawił Jezusa w grobie i tam też go nie odnalazł. Jezusa należy szukać tam, gdzie się Go spotkało, widziało i być może pozostawiło.
Zbawiciel w Ewangelii z Niedzieli Zmartwychwstania (J 20,1-9) daje lekcje myślenia. Przestrzega nas przed przyjmowaniem najprostszych rozwiązań, unikając standardów Boga i wskazuje na miejsce gdzie można Go odnaleźć. Może i Ty gdzieś w zabieganiu zgubiłeś Jezusa? Czy wiesz gdzie wrócić? Czy jest to miejsce gdzie miałeś poczucie Jego obecności? Warto wrócić tam i pewne rzeczy w życiu zacząć na nowo.
Umieranie dla siebie i zmartwychwstanie w Chrystusie nie może ustać na zmieni. Dobiega końca 40 dniowy Wielki Post, inny od pozostałych.. drugi już podczas pandemii. Zastanówmy się wspólnie jak go przeżyliśmy. Jak go przeżyłaś/eś? Co uczyniliśmy z postanowieniami powziętymi na progu tegorocznego okresu przygotowania do świąt Paschalnych? Czy był to czas przeżyty z Bogiem?
Już niebawem zacznie się Triduum Paschalne, nie przegap i nie prześpij tych najważniejszych świąt.. poczynając od Wielkiego Czwartku a kończąc uroczystym Alleluja podczas Wigilii Paschalnej.
Życzę Ci aby najbliższy czas był dla Ciebie głębokim przeżyciem w jedności z cierpiącym Zbawicielem a radość ze zwycięstwa dobra nad złem, zwycięstwa Jezusa nad Szatanem, radość zmartwychwstania niech nada nowy sens Twojemu życiu.
Z ufnością proś Chrystusa by wziął Cię w Swe ramiona i mocą krzyża – krzyża zwycięstwa, wywyższenia, chwały i chluby dodał Ci sił i wpisał do księgi Życia, byś kroczył dalej Jego śladami.
Czcigodnego Sługę, Ojca Wenantego Katarzyńca „poznałem” na moim pierwszym Franciszkańskim Spotkaniu Młodych na Kalwarii Pacławskiej w 2015 roku. W tym roku również wstąpiłem do Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych, prowincji Krakowskiej. O beatyfikację i prywatnie za wstawiennictwem ojca Wenantego modliłem i modlę się bardzo często. Pomógł mi w wielu rzeczach. Z okazji 100 rocznicy Jego śmierci i najbliższego roku, który będzie Jego rokiem, co jakiś czas będę pisał krótkie teksty o Jego życiu. Już teraz zachęcam Was do modlitwy o Jego beatyfikację.
Józef, bo tak nazwali Go jego rodzice, urodził się 7 października 1889 roku w Obydowie koło Kamionki Struniłowej, dzisiaj Ukraina. Jego rodzice mieli na imię Jan i Agnieszka (z domu Kozdrowicka). To w Kamionce Strumiłowej znajdował się kościół parafialny. Tam po pięciu dniach od urodzenia został ochrzczony Józef. Jego rodzice byli bardzo ubodzy, lecz pogodni i szczęśliwi, bogobojni, cisi i pracowici.
W wieku siedmiu lat gdy rozpoczął naukę w szkole, również przygotowywał się do Pierwszej Komunii Świętej. Po otrzymaniu świadectwa z bardzo dobrymi ocenami wrócił do rodzinnego domu. Czas w nim spędził w samotności na modlitwie, nieraz bardzo irytowało to jego rodziców. Nie rozumieli pragnień swojego syna. Ojcu nie za bardzo podobał się pomysł syna, nie wyobrażał sobie by Józef mógłby zostać kapłanem. Widząc jego zdolności pragną by nadal się uczył i był nauczycielem. We wrześniu 1904 roku rodzice młodego Józefa wysłali do Lwowa do seminarium nauczycielskiego. Zamieszkał w internacie. Dorabiał na utrzymanie poprzez korepetycje. Poprzez bardzo dobre wyniki w nauce otrzymał również stypendium. Pomimo ubóstwa rodziców, oni również czasem przysyłali mu pieniądze.
z darem modlitwy, br. Piotrek


Komentarze
Prześlij komentarz