Druga niedziela wielkanocna, czyli Miłosierdzia Bożego kieruje nasze oczy na wartość wspólnoty. Jakie to ma dla nas znaczenie?
Pomaga nam radzić sobie z lękiem. Drzwi były zamknięte z powodu strachu przed Judejczykami (zob. J 20, 19). Uczniowie są prawie w komplecie. Brakuje jedynie Tomasza, ale pozostali przyszli. Pozamykali się i pełni lęku ale są razem. Wspólnota pozwala stawiać czoła lękowi. Dziś pogrążeni w lęku siedzimy samotnie w domach. Żadna transmisja internetowa nie zastąpi prawdziwej, realnej obecności na mszy świętej (osobie zdrowej). Nigdy nie zbudujemy prawdziwej wspólnoty za pośrednictwem Internetu i portali społecznościowych.
Bóg daje się poznać we wspólnocie. Jezus ukazał się jedenastu apostołom, gdy byli razem. Nie wiadomo, czemu nie było z nimi Tomasza. Gdy mu opowiadano o zmartwychwstałym Chrystusie – on nie uwierzył. Jezus nie ukazał mu się osobiście poza wspólnotą by uwierzył. Czekał, cały tydzień aż wróci do apostołów, aż powróci do wspólnoty. Dopiero wtedy ukazał się po raz kolejny we wspólnocie. Tym razem jednak był z nimi Tomasz. To wydarzenie jest lekcją, jak ważna jest wspólnota wiary, jak ważny jest Kościół. Kościół będący wspólnotą osób wierzących. Jezus pragnie ukazywać się ludziom, gdy są razem, gdy trwają na modlitwie, tworzą wspólnotę, nawet gdy ich serca spowite są lękiem. Oddalenie się od wspólnoty naraża nas na sytuację podobną do Tomaszowej. Pewne religijne doświadczenia są możliwe tylko we wspólnocie wierzących.
To za pośrednictwem kapłana otrzymujemy od Boga odpuszczenie grzechów. Przyjmijcie Ducha Świętego. Którym grzechy odpuścicie, będą im odpuszczone (J 20,23). Do otrzymania sakramentów potrzebujemy drugiego człowieka, potrzebujemy kapłana. Nikt sam sobie nie udziela łaski. Każdy z nas potrzebuje drugiej osoby. Jesteśmy powołani do relacji, nie samotności. Dopiero w takiej, nawet małej wspólnocie, możemy doświadczyć łaski. Bóg nie jest samotnikiem. Jest wspólnotą trzech Osób: Ojciec, Syn oraz Duch Święty. Bogu zależy byśmy trwali we wspólnocie, abyśmy nie byli samotnikami, egoistami, żyjącym tylko i wyłącznie własnym życiem. Dlatego najwięcej łaski otrzymujemy we wspólnocie. Pierwszą wspólnotą jest rodzina, składająca się z mamy, taty oraz dzieci. Kolejna wspólnota do której jesteśmy zaproszeni to wspólnota parafialna. Jeżeli ograniczyliśmy się tylko na swoim życiu, to może czas najwyższy aby jak Tomasz, powrócić do wspólnoty Kościoła. Może i na Ciebie czeka Bóg ze swoimi darami, tak jak czekał na Tomasza.
Na koniec zapraszam do rozważenia słów które zapisała św. s. Faustyna w Dzienniczku w numerach 299-301.
Ciąg dalszy z życia o. Wenantego:
Pod koniec czerwca 1907 r. Józef zapukał do furty klasztornej we Lwowie. Ówczesnym prowincjałem (o. Peregryn Haczela), którego Józef Katarzyniec prosił o przyjęcie do zakonu, decyzję odłożył na rok. Postawił mu jednak trzy warunki. Kandydat miał nauczyć się łaciny, skończyć seminarium nauczycielskie i zdać maturę. Taka decyzja dla młodego Józefa była ogromnym ciosem. Jednak nie zniechęcał się i nie poddał. Jesienią 1907 roku rozpoczął ostatni rok nauki w seminarium nauczycielskim. 20 czerwca 1908 r. otrzymał świadectwo dojrzałości. Kilka dni po tym wydarzeniu ponownie zapukał do furty klasztoru franciszkanów. o. Peregryn był zaskoczony, nie sądził, że młodzieniec z taką determinacją podejmie się realizacji postawionych wymagań. Rodzice zawsze byli przeciwni. Ojciec przekonywał syna, że dzięki pracy nauczyciela będzie posiadał własne pieniądze, dzięki którym utrzyma siebie i pomoże ubogim rodzicom. Rozmowy te nie zawsze były spokojne, jednak ostatecznie rodzice pogodzili się z decyzją syna.
zdj. z 16 października 2019 roku, Kraków, Franciszkańska 4, pod Oknem Papieskim, + ks. Andrzej Fryźlewicz zm. 25 marca 2020 roku, módlmy się o życie wieczne dla tego Kapłana.
z darem modlitwy, br. Piotrek

Komentarze
Prześlij komentarz