Nasza ojczyzna jest w niebie (por. Flp 3,20). Tutaj, na ziemi jesteśmy tylko przechodniami. Święty Piotr w swoim liście chrześcijan nazywa przybyszami: „Piotr, apostoł Jezusa Chrystusa, do wybranych, przybyszów” (1P 1,1). Nie są to przybysze z innych krajów. Pochodzimy i zmierzamy do Boga. Celem naszego życia jest zbawienie, życie wieczne. W konstytucji „Gaudium et spes” w punkcie 10 możemy przeczytać, że człowiek nieustannie przeżywa rozdarcie, gdyż z jednej strony „będąc stworzeniem, doświadcza swoich ograniczeń, a z drugiej – czuje się nieograniczony w swoich pragnieniach i powołany do wyższego życia”.
Święty Jan Paweł II mówił, że życie jest drogą, więc nie powinniśmy się do niego zbytnio przywiązywać. Pobyt na ziemi jest tęsknotą i oczekiwaniem na wieczne mieszkanie w niebie.
Módlmy się razem z psalmistą „O jedno prosiłem Pana, o to zabiegam: Abym mógł mieszkać w domu Pana przez wszystkie dni życia mego” (Ps 27,4).
Duchowość odnosi się do wartości, którymi człowiek chce, pragnie żyć i się kierować. Potrzeby duchowe są subtelne, dlatego tak rzadko się o nich dziś mówi. Życie bez owych wartości prowadzi na manowce. Człowiek bardzo często gubi się w dzisiejszym świecie. Konsekwencją jest duży odsetek osób chorych psychicznie, narkomanów, alkoholików, przestępców i seksoholików. Rośnie liczba rozwodów, rozbitych rodzin, młodych ludzi cierpiących na tle psychicznym. Dziś coraz częściej młody człowiek boi się zapytać: Kim jestem? Po co żyję? Czy mam na tyle odwagi by żyć zgodnie z wyznawanymi wartościami?
By jednak zrozumieć czym jest duchowość, zastanówmy się kim jest człowiek, kim ja jestem? Nie wolno nam zapomnieć o człowieku w świecie, który pędzi, rozwija się w którym postęp cywilizacyjny i materialny jest przeogromny. Z pomocą przychodzi nam o. Wenanty Katarzyniec. Zapraszam Cie Siostro, Bracie do poznawania Tego niezwykłego Zakonnika, Czcigodnego Sługi Bożego.
14 czerwca 1940 roku odbył się pierwszy transport do Obozu Niemieckiego, Nazistowskiego w Auschwitz. Więźniów przetransportowano z Krakowa, Montelupich oraz z Tarnowa. Znajdowało się tam wówczas, 728 więźniów, do końca wojny przeżyło 137 osób.
z darem modlitwy, br. Piotr Natyna

Komentarze
Prześlij komentarz