W niedzielnej ewangelii możemy przeczytać, usłyszeć o tłumie, który kroczył za Jezusem. Podążają za Panem, bo pociągają ich Jego słowa i czyny. Dziś zapewne byłoby podobnie, gdyby tylko nadarzyła się taka możliwość. Tak samo jak naoczni świadkowie życia Jezusa, my także chcielibyśmy usłyszeć Jego słowa i zobaczyć cuda oraz zaznać dotykającej serca mocy Jego słów.
Jezus stanowczo ocenia swoich słuchaczy. „Słuchacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do sytości”. Nie wystarczy to. Nie chcemy, aby Jezus nas karmił tylko fizycznie, ani chcemy, by wiara w Niego dawała nam tylko podniosłe ekscytujące przeżycia duchowe. Ciągle potrzebny nam jest Bóg, bo ciągle pragniemy czegoś więcej niż tylko zaspokojenia głodów fizycznych.
Papież Benedykt XVI powiedział kiedyś: Człowiek odczuwa głód wielkiej miłości, nieskończonego ukojenia, głód Boga. Jeśli nie zostanie on zaspokojony, człowiek na dłuższą metę nie może żyć, bo nie znajduje odpowiedzi na to, co najbardziej istotne. (J. Ratzinger, Głód Boga)
Nieustannie jesteśmy spragnieni Boga, który ciągle jest z nami, tylko czasem tak trudno znaleźć do Niego drogę.
z darem modlitwy, br. Piotr
Komentarze
Prześlij komentarz