W trzecią niedziele Wielkanocną pochylamy się nad epilogiem Ewangelii według św. Jana (J 21,1-19). Naszym oczom ukazuje się apostoł Piotr, którego sam Jezus postawił na czele Dwunastu. Jednak, ów uczeń poprzez swoją zdradę i niezrozumienie Mistrza najdotkliwiej Go zawiódł. Piotr, nie mógł pogodzić się z Jezusową drogą cierpienia, od którego chciał Mistrza odwieść i Go ocalić. Odkrył jednak, że nie potrafi ochronić Jezusa, ale także nie potrafi przyznać się do Niego w chwili próby. Czy w takich okolicznościach, możemy sobie wyobrazić, że Piotr, który opuszcza Mistrza i przeżywa osobistą tragedię rozpadu relacji, stanie się jeszcze Jego świadkiem? Jakim ja jestem świadkiem Jezusa?
Piotr ukazuje się nam pośrodku ciemniej nocy, oddalenia od Jezusa. Z przeświadczeniem, że zawiódł Mistrza powraca do Galilei. Tutaj zajmuje się znowu łowieniem ryb. Powraca do „poprzedniego życia” sprzed powołania go przez Jezusa? A może zgodnie ze słowem Pana powraca do Galilei, aby tam oczekiwać na dalsze znaki (zob. Mt 28,10). Trudno pojąć co dzieje się w duszy Piotra. Zapewne nosi on w sobie jeszcze ranę zdrady, której nie potrafi sobie wybaczyć. Bez zagojenia tej rany nie będzie potrafił zdobyć się na świadectwo o Mistrzu.
z darem modlitwy, br. Piotr
Komentarze
Prześlij komentarz